Nowy rozdział

Nie wspominałem o tym wcześniej. Pod koniec wakacji została mi przedstawiona propozycja wyjazdu do Stanów Zjednoczonych, by tam kontynuować swoją przygodę z koszykówką. Podjąłem się niej. Jestem tutaj dokładnie miesiąc. Zaczynamy.

Mieszkam w Allen, małym miasteczku w stanie Kentucky. Nasz dom, w którym mieszka łącznie 15 osób, jest otoczony malowniczymi górami i lasami. Szkoła zwie się Wesley Chrisitan High School, w której jest nas niewiele ponad 200 osób. Jeżeli chodzi o sam high school, naliczyłem 57 osób, które tworzą jedną, wielką rodzinę, gdzie każdy się zna. Rodzina, z którą żyję, składa się z trenera wraz z żoną i dwójką dzieci, a także z 11 zawodników, w tym 9 czarnoskórych.

Jak wygląda mój dzień?
Wszystko zaczyna się o godzinie 7 rano, kiedy mama J (dżej) wchodzi do pokoju i swym jakże domośnym głosem stawia wszystkich na nogi. Budzi nas, ponieważ cały sprzęt elektroniczny oddajemy po treningu na całą noc. Następnie szybki prysznic, a po nim śniadanie według własnych upodobań (mamy dostępną kuchnie, gdzie możemy sprawdzić swoje zdolności kulinarne). Po posiłku pakowanie plecaka, by o godzinie 7:55 wyjechać busem do szkoły. Jedziemy posłownie 2 minuty. Każdego dnia zajęcia zaczynamy od wspólnej modlitwy. Jako junior mam łącznie 6 przedmiotów, które mam każdego dnia po 55 minut. Jeżeli miałbym określić nauczycieli, to są ludźmi, którym zależy na rozwoju i sukcesie ucznia. Pomagają, uczą i rozmawiają, są częścią rodziny. W ciągu dnia mamy jedną przerwę na lunch, która trwa trzydzieśći minut, a także 20-minutową o godzinie 13:55. Szkołę kończymy każdego dnia o 15.
Wracam do domu. Ucinam drzemkę do godziny 16:30. Następnie przygotowuje posiłek i odrabiam lekcje. O godzinie 18:00 jem ponownie, by przed dziewiętnastą wyjść na halę. Trening zaczynamy od 20 i trwa dwie godziny. Po nim wracamy do domu. By zjeść kolację i pójść spać.
Oczywiście nie każdy dzień wygląda tak samo. Czasem zaczyna się już o 5 rano, by pójść na halę przed szkołą. Czasami również po szkole jedziemy małą grupą w teren, by odbyć trening sprawnościowy.
Niewątpliwie jest tutaj parę osób, z którymi ciągła praca to czysta przyjemność. Z którymi chce się stać lepszym każdego dnia.

Odkąd tutaj jestem, rodzi się we mnie mnóstwo refleksji, przemyśleń, wniosków, a co za tym idzie, zmiany sposobu myślenia. Oto jedne z nich.

Radość ponad wszystko:
To, co od pierwszych chwil rzuciło mi się w oczy, to otwartość ludzi. Są niesamowicie pomocni, wyrozumiali i chętni do rozmowy, czy choćby tylko uśmiechu. Nie unikają kontaktu wzrokowego, są ciekawi świata, a przede wszystkim, są radośni. Jednym słowem cudowni. Śmiech i pozytywne nastawienie nie są tutaj niczym dziwnym. Wręcz przeciwnie. Jeżeli chodzisz z kamiennym wyrazem twarzy, nie ma możliwości, żeby ktoś nie zapytał dlaczego jesteś smutny! Mój poziom samopoczucia sięga szczytów.
Najbliższe otoczenie będzie zawsze przy Tobie. Nieważne jak daleko pójdziesz, nie uciekniesz przed nim. Dlatego wybierz takie, które pozwoli Ci wzrastać i się rozwijać.

Wspieranie zamiast krytyki:
Łatwo jest krytykować. Jeszcze łatwiej naśmiewać, czy poniżać. Ale czemu to ma służyć? Żebyś się poczuł lepiej? Umocnił w poczuciu, że jesteś lepszy od drugiego człowieka? To droga donikąd. Oducz się tego. Zacznij wspierać. Pamiętaj, że Ty też masz wpływ na otoczenie innych. Tworzysz je. Dlatego stwórz jak najlepsze, a sam pójdziesz do przodu.

Szanowanie ciężkiej pracy:
Każdy z nas, każde zachowanie, każda wykonana praca – jest po coś. Czemuś służy. Doceń to. Obserwuj. Najcenniejsze zachowaj dla siebie. Naśladuj.
Nie ma świecie osoby, od której nie moglibyśmy sie czegoś nauczyć. Naucz się szukać u innych tego, co najlepsze. Zacznij afirmować świat.

 

Czy jest tutaj lepiej, niż w Polsce? Jest inaczej.

 

6 myśli w temacie “Nowy rozdział

  1. Po pierwsze GRATULUJĘ – sukcesu i odwagi 🙂 Wow, możesz osiągnąć wszystko, a z Twoich tekstów bije taka skromność…!
    Radość i uśmiech… sama uczę się uśmiechania do ludzi i otwartości. Taka postawa niesamowicie poprawia jakość życia. Kurczę, nawet głupio mi cokolwiek pisać, bo to, co napisałeś, nie wymaga komentarza – jest pełne.
    Bardzo się cieszę, że piszesz. Pisz 🙂
    Pozdrowienia! 🙂
    J.

  2. Mati stary dobry przyjacielu.dopiero teraz przeczytałem twój blog a więc nie tylko ten artykuł i chopie dajesz niesamowitą inspirację innym i mnie i jestem dumny że mogłem dorastać z kimś takim jak ty i mimo tego iż gdy zająłeś się koszykówką byłem twoim orkiem treningowy, to imponowało mnie twoją upór w dążeniu do wyznaczonego celu.Na koniec muszę ci powiedzieć że jesteś wielkim człowiekiem nie tylko ze względu na swój wzrost ale na to jakim jakim jesteś człowiekiem i inspiracją dla innych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *