Oddech

Podstawowym filarem naszego życia jest oddech, który towarzyszy nam już od momentu samego poczęcia. To niego, i niczego innego potrzebujemy w pierwszej kolejności, ponieważ, gdyby nie on, wszystko inne straciłoby na znaczeniu. Śmiało więc możemy powiedzieć, że oddech jest życiem. Ale co to właściwie oznacza? 

Pomyśl w ten sposób: brakuje Ci powietrza, dusisz się. Czego Najbardziej potrzebujesz? – Oddechu, to oczywiste. W tym wszystkim wyobraź sobie teraz, jak bardzo chcesz zaczerpnąć powietrza. Jak jesteś gotów zrobić wszystko, by wypełnić swoje płuca tym gazem. A teraz do czego zmierzam…

Zawsze dokądś zmierzasz. Masz swój cel, który chcesz osiągnąć. Robisz określone rzeczy w tym kierunku. Ale czy jest to Twoim „oddechem”? Czymś, z czym idziesz każdego dnia, niezależnie od samopoczucia i Twojego otoczenia? Czy naprawdę chcesz po to sięgnąć, wkładając całego siebie?

Masz marzenie, chcesz je urzeczywistnić, więc zrób to! Działaj! Oddychaj nim całym sobą! Pozwól by był dla Ciebie drogowskazem w każdej sytuacji. Chciej tego tak bardzo, że na samą myśl o jego braku zaczynasz się dusić. Zaczynasz szukać źródeł, jak to marzenie odzyskać, jak na nie zapracować i jak do niego dojść.

Oddech oznacza życie. Życie oznacza szansę. Wykorzystaj ją.

2 myśli w temacie “Oddech

  1. Jednak, dużo bym polemizował z tym :-), bo pytanie co jest ważniejsze – oddech, czy oddychanie ? Różnica jest niebagatelna, bo można dużo razy robić ruchy oddechowe a nie oddychać i odwrotnie. Sam należę do typu wydolnościowca, ale bez możliwości wytrenowania długodystansowego, ze względu na duże umięśnienie. Jednak pomimo wszystko mam duży wskaźnik pochłaniania tlenu, co wiąże się z odpowiednią adaptacją, tzn. oddycham stosunkowo rzadko a mój puls jest niski. Tak z ciekawości policzyłem teraz moje oddechy na minutę – wyszło mi 6 razy a mój puls to ok. 50 uderzeń na minutkę. Świadczy to o wysokim wskaźniku pochłaniania tlenu, czyli przyswajania tego życiodajnego gazu.
    Ano właśnie, ważne jest wchłanianie tlenu do organizmu a nie samo oddychanie, co oczywiście jest pewnym uogólnieniem, ale ludzie niewytrenowani mają możliwość szybszego wymuszonego oddychania, co oczywiście nic nie daje dla fizjologii ciała, a zwłaszcza mięśni.
    Jak to przełożyć na filozofię lub teologię ? Pewnie jakoś tak ? – Boga trzeba „wchłaniać” a więc „całym swoim sercem, całym umysłem, duszą, ze wszystkich sił, no ale same nasze wysiłki nic nie pomogą bez ingerencji Bożej. To Bóg, dostosowując, niejako dozując swoją miłość, napełnia nas sobą. Napełnia i wypełnia, co jest różne od subiektywnego odczucia „napełnienia”. Chcę powiedzieć, że nam może się wydawać, że Bóg – przyszedł lub nas ogarnął a to może być różnie odbierane przez ludzi. Czasem ludzie, różne swoje emocje, uczucia a nawet różne reakcje ciała odbierają jako przejaw „Bożego tchnienia”, co może być subiektywne. To jak rozpoznać obiektywne działanie Boże ? Pytanie jest trochę trudne, ale myślę, że Bóg – „rozpala” – rozpala uczucia i wolną wolę człowieka, aby po prostu kochać :-). Jeżeli kocham, to nawet bez uczuć mogę rozpoznać Boga – osobiście uczę się to robić.

    p.s. pozdrawiam i przepraszam, że tak bardzo filozoficznie i fizjologicznie :-), ale już tak mam – jestem w-fistą zakochanym w Bogu :-).

    • Faktem jest, że temat jest dość dyskusyjny. Ale myślę, że każda z tych odpowiedzi jest poprawna. Dlatego zarówno oddech, jak i oddychanie wrzuciłbym do „jednego worka”.
      Podoba mi się obraz z „wchłanianiem” Boga. Nie podlega dyskusji, że to On jest tym, czego potrzebujemy.

      Pozdrawiam:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *